Czego obserwator szuka w sądzie?


Na łamach dodatku “Sądy i Prokuratura” do wydania dziennika Rzeczpospolita z 10 października 2018 ukazał się artykuł wyjaśniający dlaczego warto posłuchać co na temat pracy sądów mają do powiedzenia postronni obserwatorzy. Omówione są w nim także najważniejsze wyniki badań Fundacji. Ponieważ tekst dostępny jest w całości tylko dla prenumeratorów dziennika, jego pełną treść publikujemy poniżej. Artykuł na stronie Rzeczpospolitej znajduje się pod tym linkiem: https://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/310139982-Raport-Obywatelskiego-Monitoringu-Sadow.html

Czego obserwator szuka w sądzie?

Zasada jawności to jeden z podstawowych elementów prawa do rzetelnego procesu. Choć rozprawy w zdecydowanej większości są otwarte dla publiczności, mało kto o tym wie, a jeszcze mniej osób w Polsce z tego prawa korzysta. Fundacja stara się to zmienić i zachęcić jak najwięcej osób do przekonania się na własne oczy, czy taki diabeł straszny jak go malują.

Jawność ma wielką doniosłość. Otacza Sąd powagą, oraz pobudza go do umiejętności i gorliwości, to też daje rękojmię bezstronności. […] Zarzuty przeciw jawności nie wytrzymują krytyki – pisał w pierwszym wydaniu Gazety Sądowej z 1873 roku Prokurator Sądu Apelacyjnego w Warszawie – Wiktor Piątkowski.

Po drugie, poprzez obecność swoich wolontariuszy na salach rozpraw w całej Polsce, Fundacja ma okazję badać, jak wymiar sprawiedliwości jawi się ich oczami. Te subiektywne doświadczenia i relacje obserwatorów Fundacji odsłaniają obraz doświadczeń, jakie z sądu wynoszą Polacy. Choć kształtowany jest przez subiektywne doznania, to wpływ tego obrazu na zachowania i postawy Polaków ma charakter obiektywny. Skutki wizerunku, jaki sąd zbuduje sobie w oczach osób, które mają z nim bezpośredni kontakt, są długofalowe. Doświadczenie sali sądowej oddziałuje nie tylko na podsądnych i publiczność, ale również na ich otoczenie, dla których bliskie osoby, które były już w sądzie, stają się liderami opinii o wymiarze sprawiedliwości. Fundacja przekazuje więc wyniki monitoringu sędziom, aby doświadczenie obywateli w kontaktach z sądami było z roku na rok coraz lepsze.

Perspektywa użytkowników wymiaru sprawiedliwości

Fundacja nie bazuje na relacjach stron, ale rekrutuje i szkoli w całej Polsce swoich własnych wolontariuszy. Obserwują sprawy obcych sobie osób, w których nie mają żadnego interesu. Ponieważ są niezależni od stron, obserwatorzy mogą skupić się na tym, co – poza treścią wyroku – kształtuje obraz sądu w oczach jego użytkowników. Przyglądają się temu jak sąd uzasadnia decyzje, jak traktuje podsądnych, pełnomocników, w jakich warunkach przebywają oni w sądzie, jak są obsługiwani przez personel pomocniczy. Czy ma to jednak znaczenie skoro, jak twierdzi wielu prawników – z sądu i tak zawsze połowa osób musi wyjść niezadowolona, bo w sądzie zawsze ktoś musi przegrać? Taki sposób myślenia nie rozróżnia oceny decyzji od oceny procesu decyzyjnego i stoi w sprzeczności z wynikami badań naukowych. Od lat 70-tych ubiegłego wieku badania w nurcie sprawiedliwości proceduralnej dostarczają szeregu dowodów na to, że na skłonność do podporządkowania się decyzji ma wpływ sposób potraktowania przez decydenta. Także przeprowadzone przez członków zespołu Fundacji badania w Polsce potwierdziły, że na akceptację wyroku ma wpływ nie tyko jego treść, ale także sposób w jaki sąd traktował oskarżonego w ciągu procesu (Burdziej, S., K. Guzik, B. Pilitowski, Fairness at Trial…, Law & Social Inquiry, 4/2018).

Kryzys zaufania nie tylko do sądów

W społeczeństwach demokratycznych maleje akceptacja dla stosunków hierarchicznych, opartych na czystym autorytecie. Skutki mogą być dobre lub złe. Kiedy zwiększona kontrola spotyka się z pozytywną odpowiedzią osób i instytucji znajdujących się wyżej w hierarchii społecznej, przynosi lepszą jakość relacji i legitymizuje autorytet. Kiedy jednak informacja zwrotna od społeczeństwa jest ignorowana, odbierana jako nieuprawniony atak lub zbywana powierzchownymi reakcjami, skutkuje to kryzysem zaufania do tych podmiotów. Krótkoterminowe straty, jakie mogą z tego wyniknąć, to kwestionowanie konkretnych decyzji; jak w przypadku pacjenta, który po wyjściu od lekarza wyrzuca receptę do kosza, bo obawia się, że lekarz jest skorumpowany przez producenta leku; czy podsądnego, który ignoruje wezwania do zapłaty lub wezwania od kuratora i wpędza się tym samym w jeszcze większe tarapaty. Straty mogą mieć jednak także wymiar społeczny. Gdy na skutek zwiększającego się kryzysu zaufania do medycyny liczba osób, które odmawiają szczepień przekroczy pewną liczbę, grozi to wybuchem epidemii. Gdy zaufanie do osób wykonujących określony zawód osiągnie niebezpiecznie niski poziom, polityczne wsparcie mogą uzyskać pomysły likwidacji lub upaństwowienia instytucji, które – aby móc skutecznie stać na straży praw jednostki – powinny być od bieżącej polityki niezależne.

Jak budować zaufanie?

Warto w sposób pragmatyczny spojrzeć na dane jakie przynosi Obywatelski Monitoring Sądów. Nie obrażać się na rzeczywistość, którą ujawnią jego wyniki, albo na to, że obserwatorami nie są prawnicy przez co nie rozumieją specyfiki pracy sądu. Warto wyciągnąć z tych „niezrozumień” wnioski dla własnej metodyki pracy, tego w jaki sposób pewne słowa lub zachowania mogą być (czasem opacznie, ale jednak) odebrane jako podważające zaufanie do bezstronności lub kwalifikacji sądu. Sąd nie powinien próbować legitymizować się poprzez wydawanie wyroków pod publikę, ale może i powinien legitymizować się poprzez sposób działania i uzasadnienia swoich decyzji uwzględniający potrzeby odbiorców. Sprawiedliwość postępowania sądowego nie wyraża się bowiem wyłącznie w sentencji wyroku, ale także w sposobie jego uzyskania, czyli w sprawiedliwości proceduralnej. Ta zaś, nie jest wyłącznie poprawnością formalną, ale jak świetnie wyjaśnił profesor Stanisław Waltoś sytuacją, „w której osoba, przeciw której lub na rzecz której proces się toczy, nabiera przekonania, że organy procesowe zrobiły wszystko, aby prawu stało się zadość, postępując w stosunku do niej zgodnie z prawem, sumieniem i w najlepszej woli” (Waltoś, S., Proces Karny. Zarys systemu, 2005: 20).

Co przeszkadza doświadczaniu sprawiedliwości?

Prawdopodobnie najczęściej występującą przeszkodą w doświadczeniu sprawiedliwości proceduralnej w polskich sądach jest formalizm, który może być odbierany jako przedmiotowe traktowanie. Przykład: przepisy mówią, że sąd powinien pouczyć świadka o jego prawach. Tymczasem, to co słyszymy często na sali rozpraw, to nie pouczenie, ale stwierdzenie „Sąd poucza świadka o…”. Zamiast pouczenia świadek słyszy narratora filmu, którego jest mimowolnym bohaterem. Narrator informuje go o czymś co w zasadzie nie miało miejsca, ale uznaje się za wykonane poprzez samą deklarację wykonania. Abstrahując od użycia w komunikacji bezpośredniej pretensjonalnego „poucza”, forma takiego quasipouczenia, jest przeszkodą do osiągnięcia jego celu, jakim jest to aby adresat zrozumiał jakie ma obowiązki i jakie przysługują mu prawa.

Kolejnym problemem, jest bierne słuchanie. U uczestnika procesu, który nie dopatrzył się znamion tego, że sąd go wysłuchał i wziął pod rozwagę wypowiedziane słowa, może zrodzić się obawa, że decyzja podjęta na podstawie takich niepełnych danych może być nieprawidłowa. W obliczu goniących terminów i rosnącego wpływu spraw należy szukać sposobów, aby w komunikacji ze świadkami i stronami dawać sygnały, że ich zeznania lub wyjaśnienia do sądu docierają: spoglądać w oczy, reagować mimiką, dopytywać, a na koniec odnosić się do wybranych stwierdzeń w zasadniczych motywach rozstrzygnięcia.

W wydziałach karnych często obserwowanym zjawiskiem jest uprzywilejowanie oskarżyciela publicznego, które objawia się dostępem do sali poza czasem trwania rozprawy. Często oskarżony z obrońcą muszą czekać pod salą na wywołanie, a prokurator wchodzi sam do sali, na której „wita” oskarżonego razem z sędzią tak jakby był jej współgospodarzem. Może to budzić bardzo złe skojarzenia, rodzić niepotrzebne domysły dotyczące tego, czy i o czym prokurator mógł rozmawiać z sądem. Fundacja zwracała na ten problem uwagę od początku swojej działalności i na szczęście to zjawisko jest już coraz rzadsze.

Bezstronność jest wg badań najbardziej pożądaną cechą sądu. Nie wymaga ona zachowania kamiennej miny. Jednak gdy sędzia wykonuje przyjazne gesty tylko do jednej ze stron lub zwraca się do kogoś w sposób niekulturalny lub agresywny, bardzo trudno przekonać przegranego, że sąd był w tym postępowaniu w pełni neutralnym arbitrem. Choć zachowań uznanych przez obserwatorów za niekulturalne lub agresywne odnotowano w ostatnim roku więcej, to stanowią one kilka procent obserwacji. W przypadku zdecydowanej większości sędziów zastrzeżenia nie mają miejsca lub są sporadyczne. W przypadku prawie 800 sędziów, u których obserwatorzy byli co najmniej 10 razy, 80% obserwacji niekulturalnych lub agresywnych zachowań dokonano na salach rozpraw zaledwie 20% sędziów. U pozostałych zdarzyło się to raz, a u ponad połowy, wcale.

Pozytywne przykłady

Najnowszy raport Fundacji powinien mieć dla sędziów jeszcze jedną wartość. Jak w każdym poprzednim znajdują się w nim dziesiątki przykładów pozytywnych. Spostrzeżenia wolontariuszy dotyczące dobrych praktyk, zachowań, które budowały zaufanie i szacunek do sądu, a nawet postaci konkretnych (choć przedstawionych anonimowo) sędziów, z których rozpraw kolejni obserwatorzy wychodzą zbudowani. Widać także jak poprawiły się w ciągu kilku lat monitoringu niektóre wskaźniki, np. rośnie odsetek obserwacji, gdzie sędzia przeprosił lub wyjaśnił przyczynę opóźnienia rozprawy, znacznie rzadziej zdarza się, że prokurator przebywa na sali poza czasem rozprawy. Pokazuje to pozytywny potencjał jaki kryje się w popularyzacji udziału publiczności w rozprawach sądowych.

Bartosz Pilitowski

Pełen raport z Obywatelskiego Monitoringu Sądów do pobrania tutaj: Raport z Obywatelskiego Monitoringu Sądów 2017/2018

Sylwetki przykładowych sędziów

Sylwetka sędziego A

Sylwetka sędziego X

Bookmark the permalink.

Comments are closed