Bartosz Pilitowski: Areszt lekką ręką?

Ukaranie adwokata aresztem za to, że odmówił składania zeznań wzmacnia tezę, że pozbawianie wolności przychodzi sędziom zbyt łatwo.

 

Tydzień temu Sąd Rejonowy w Pruszkowie ukarał adwokata za odmowę zeznań najpierw grzywną 1000 zł, potem grzywną 3000 zł i w końcu 7 dniami aresztu. Chociaż dwie ostatnie kary porządkowe zostały następnego dnia przez sąd uchylone, to i tak sprawa wzbudziła spore kontrowersje przede wszystkim w środowisku adwokackim. Odmawiając zeznań adwokat powołał się bowiem na tajemnice obrończą. Chociaż jest to bardzo ciekawy przypadek kolizji przepisów proceduralnych i przepisów regulujących zawód zaufania publicznego, to symptomatyczny jest też inny aspekt tej sprawy.

Nie czując się kompetentnym do oceny tego, czy sąd miał prawo zastosować kary porządkowe w tym przypadku, chciałbym jako socjolog zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. Podobnie jak bijących na alarm adwokatów uderzyła mnie “wysokość” kary jaką zastosował sąd. Przepisy przewidują dyscyplinowanie świadków i innych osób uczestniczących w rozprawie karą nawet 30 dni aresztu, jednak należy zastanowić się w jakim celu ustawodawca taką możliwość oddał w ręce sądu. Mając świadomość, że sądy nie funkcjonują w społecznej próżni, należy także brać pod uwagę jakie są niezamierzone skutki korzystania przez sądy z tego środka porządkowego.  

Teoretycznie możliwość karania uczestników rozprawy za naruszenie powagi sądu, czy za odmowę składania zeznań, służy ochronie autorytetu władzy sądowniczej, która powinna móc sankcjonować zachowania świadczące o braku jej poszanowania. Kara za zachowania godzące w autorytet państwa, a sądy są jego emanacją, powinna być sroga, aby mieć siłę odstraszania. Kara pozbawienia wolności jest najpoważniejszym środkiem karnym jakim dysponuje wobec swoich obywateli polskie państwo. Dwa z najważniejszych dóbr osobistych –  życie i zdrowie – są nietykalne, ale kolejne dobro – wolność – może być nam przez państwo odebrana. Nie bez powodu Konstytucja RP w artykule 41 mówi, że pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie, a w przypadku okresu dłuższego niż 48 godzin, tylko i wyłącznie na podstawie orzeczenia sądu.

Jest to więc kara najsurowsza z możliwych, dotkliwa w sposób równy dla wszystkich, upokarzająca i uprzedmiotawiająca fizycznie w sposób trudny do wyobrażenia dla kogoś kto nie miał okazji przekonać się o tym na własnej skórze.

 

Użycie kary porządkowej, a aresztu w szczególności, jest wymuszaniem szacunku i posłuszeństwa siłą. Powinno być stosowane w absolutnej ostateczności lub nigdy, ponieważ każdorazowe użycie tych środków jest w zasadzie porażką wymiaru sprawiedliwości. Implikuje przyznanie się do tego, że sąd nie jest szanowany i ktoś się go po prostu nie słucha. Jedyną siłą, która w warunkach sali rozpraw zawsze buduje autorytet, jest siła argumentu.

Przypadek z Pruszkowa jest kolejnym, który wzmacnia przekonanie, że sędziowie zamiast budować autorytet trzeciej władzy postawą, argumentem i traktowaniem innych z szacunkiem, wymuszają go krzycząc, grożąc, wyrzucając z sal i w końcu karząc uczestników grzywnami i aresztem. Na domiar złego, lekce sobie ważąc sięganie po tak ostateczny środek jakim jest pozbawienie wolności.

 

Nie jest to oczywiście zarzut trafny w stosunku do wszystkich, a nawet do większości sędziów, ale każdy sędzia sprawuje władzę sądowniczą i wypowiada się w imieniu Rzeczpospolitej. Zachowania pojedynczych osób rzutują więc na społeczne wyobrażenie o tym jak traktowani są w sądach obywatele, a brak negatywnej reakcji na takie zachowania odpowiednich organów sprawia, że każdy z nas musi liczyć się z tym, że może zostać tak potraktowanym.

Zaledwie dwa miesiące temu media szeroko informowały o dwóch innych przypadkach zastosowania kary porządkowej aresztu. Najpierw Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał Adamowi Słomce ponad 60 tys. złotych zadośćuczynienia za 2 tygodnie aresztu nałożone na niego przez Sąd Okręgowy w Warszawie za wykrzykiwanie “hańba” podczas ogłoszenia wyroku w sprawie członków WRON. Stosowanie kary aresztu do celów porządkowych zostało przez Trybunał surowo skrytykowane. Kilka dni później Sąd Rejonowy w Tczewie ukarał 4 dniami aresztu 69-letniego mężczyznę za użycie na sali rozpraw tabaki.

Docierające do opinii publicznej informacje o stosowaniu w takich przypadkach kar porządkowych w formie pozbawienia wolności wzmacniają hipotezę o tym, że areszt jest przez polskich sędziów orzekany lekką ręką, najczęściej w stosunku do osób, które są podejrzewane o popełnienie przestępstwa. W ciągu ostatnich lat liczba wniosków prokuratury o areszt tymczasowy stale rośnie. W 2017 roku było ich prawie 19 tysięcy, czyli o 37% więcej niż w roku 2015. Sędziowie nie podchodzą do nich jednak bardziej krytycznie. Stale uwzględnianych jest ponad 90% wniosków prokuratury o pozbawienie wolności osoby nieskazane. W efekcie, przy stale spadających wskaźnikach przestępczości, liczba osób przebywających w aresztach śledczych w Polsce w ciągu ostatnich 3 lat wzrosła o 80%.

W dzisiejszych czasach autorytet i szacunek należy budować inaczej niż wymuszając go siłą. W demokratycznym państwie prawa każdy obywatel oczekuje od władzy szacunku, takiego jakim sama chciałaby być obdarzona. Drogą do tego jest poważne traktowanie najwyższego dobra jakim dysponuje każdy z nas – wolności.

 

Każdy przypadek nieuzasadnionego, pochopnego lub dyskusyjnego pozbawienia wolności dokłada cegiełkę do wizerunku sędziów czujących się “nadzwyczajną kastą ludzi”.

Post scriptum

Co miał więc zrobić sąd, który stanął twarzą w twarz z dylematem, jak odpowiedzieć na odmowę składania zeznań przez adwokata, gdy przepisy procedury zdaniem sądu mu na to nie pozwalają? Jak zachować się, gdy podejrzewa, że odmowa składania zeznań, a nie odpowiedzi na pytania, może być wybiegiem służącym uniknięcia ewentualnej odpowiedzialności za zatajenie prawdy lub kłamstwo w trakcie składania zeznań, za co grozi kara aż do 8 lat więzienia zamiast 30 dni aresztu?

Odpowiedź może być dla niektórych trudna, bo wymaga zrobienia kroku w tył – rezygnacji z władzy do ukarania świadka, jaką w ręce sądu złożył ustawodawca. Budować szacunek do sądu można okazując go innym. Zaufania społecznego do naszego systemu prawnego nie da się zbudować bez poszanowania tajemnicy obrończej. Jest ona jednym z warunków prawa do obrony, a więc i do rzetelnego procesu. 

To nie koniec, ponieważ jeśli sędzia była przekonana, że adwokat nie miał prawa odmówić zeznań powołując się na tajemnicę obrończą, mogła zaufać organowi stojącemu na straży tej tajemnicy. Zawiadomić o sprawie i swoich zastrzeżeniach do zachowania adwokata samorząd zawodowy i pozwolić zdecydować o winie i karze sądowi dyscyplinarnemu adwokatury. Paradoksalnie tam może spotkać adwokata nadużywającego zaufania publicznego do swojego zawodu dużo dotkliwsza kara – kara pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

 

Zdjęcia cel w polskich aresztach śledczych pochodzące z raportów Rzecznika Praw Obywatelskich:

 

Bookmark the permalink.

Comments are closed